Stary list do samotności .

Moje zdolności motoryczne powiek nie są tak zadowalające,  powoli zsuwam się z łóżka i przechylam ciało na drugą stronę.  Po omacku szukam Twojego ciała,  na ślepo próbuję pod palcami wytworzyć choć wyimaginowane ludzkie kształty na wzór Ciebie. Gdybym nie była pochłonięta przez sen, spostrzegłabym, że jesteś tylko tworem mojej wyobraźni. Utwierdzona w przekonaniu, że leżysz tuż obok mnie, szukam dalej. Znajduję Cię na podłodze,  potykam się o Twoje bezwładne ciało, krew przestała krążyć a oddech mój zamarł nad Twoją skamieniałą twarzą. Próbowałabym pocałować ale upadłabym na twarz.
Nagle wszystko minęło, ciało w pokracznej pozie zastygło na kilka chwil. Wtem otworzyłam oczy uświadamiając sobie wyuzdaną samotność, która mnie piecze. W pustych oczodołach poniewierał się już tylko wiatr, przeciąg chłodził moją, jak dotąd, rozpaloną skórę. 
Za oknem burza, na ziemi kropla krwi.
Odzyskuję zmysły i uświadamiam sobie, że jeszcze przed kilkoma minutami wpuszczałam do nosdrzy niewyczuwalne zapachy, dotykałam nienamacalne ciało a teraz, zdaje się,  piszę do kogoś niedostrzegalnego dla moich oczu.
Jest tak zimno.


Zamykam powieki z racjonalnym przekonaniem, że moje oczy ujrzą ukochane kształty gdy tylko do okien zapuka świt. Zasypiam ukojona spełnieniem Twoją obecnością. Ponownie przenoszę myśli do wymiaru gdzie mogę wznowić poszukiwania.

No negotiable.

Freaks always flies together.

Niewrażliwość

Przegapiłam moment, w którym przestałam zezować na mężczyznę dziko przebranego za bezwstydnie ubraną kobietę. Chwilę, w której zrezygnowałam z maratonu wzrokowego na ludziach śpiących pod sklepami pełnymi od chodzących portfeli, na szarpiące dzieci cyganki, na grzybicę dziesiątego stopnia w BurgerKingu i Panią, która dała tej grzybicy kanapkę by jak najszybciej odeszła ze smrodem na smyczy. Czy jestem pozbawiona wrażliwości? Dlaczego więc patrzę na sosny oczami zamglonymi łzami i pragnę ich zapachu jak powodu do życia?

Dylematy

Chciałabym umieć nie zabłądzić w morzu ewentualności tego co jest potrzebne a bezpłodne, tego co przyjemne a szkodliwe, co destrukcyjne a smakowite, co opłacalne a nie krzywdzące, tego co prawdziwe i raniące, kłamliwe a dające korzyści. Chciałabym nie zabłądzić ani nie rozstrzygać fałszywie, nie zgubić się na całe życie. Chciałabym umieć wrócić do błędu, umieć go odkryć, przyznać się do tego, że byłam nieuczciwą, brutalną, egoistyczną i że skrzywdziłam drugiego człowieka. A nade wszystko zrozumieć i nie powtórzyć przygody, która już na zawsze nazwie mnie zimną recydywistką.

Filmik z Rewki Pany!



Żegnam Was, me ciepłe ściany, płonące nieśmiałością,
lawiną uśmiechów, burzami namiętności, poezją lśniące.
Tęsknię czule, za czerwonością, rumieńcami oblicz Waszych,
całym ciałem, tchnieniem wartkim, pulsem śpiesznym.
Dziś skóra bieleje na puchu codziennej zamieci,
naga, bezbronna, zrywa ostatnie przebłyski wstydu.
Ze szronem na sobie wita noc i z trwogą oddaje się jej cała.

Bez Was, tworzących ściany moje, marnieję, w oczach więdnę.
Przymarzam do bruku i topnieję zostawiając mokrą, zimną, bezkształtną plamę.

Przyszłość.

Tropię.
Szukam.
Poluję.

Rozpatruję.
Dociekam.
Kontempluję.

Wędruję.
Podróżuję.
Wojażuję.

Permanentnie.
Co i rusz.
Bezustannie.


Kutaisi.



Myśl o wylocie działa na mnie kojąco, leczy mnie i wybudza każdego dnia. Dzięki niemu w trakcie snu nie kulę się przytłoczona rzeczywistością, dzięki niemu mam wachlarz pozytywnych emocji. Wybudza we mnie pragnienie prawdy, tęsknoty za czymś nieznanym i z każdym marzeniem o Gruzji upewniam się, czy na pewno ta prawdziwa Ja tam jadę, czy nie zostanie żadna cząsteczka mnie tutaj, na miejscu, że całą sobą będę przeżywać te oby najdłuższe trzy dni w moim życiu. Zostanie tylko jedna malutka ale bardzo gorąca część mnie pływająca sobie u boku innych jakże gorących, ukochanych gumisiowych segmentów.

Mission Impossible.

Nie nadaję się do chuchania, dmuchania i trzymania za rękę. Być może kruchość i delikatność są oczekiwane i pożądane w dzisiejszych czasach ale dopóki nie rozpadniesz się na milion kawałków i nie stracisz wszystkich swoich użytecznych funkcji... Nie lubię przywracać trupów do życia, sumienie mi każe, sumienie mnie pcha bym sama rzuciła się w sidła stagnacji i znużenia. Nie lubię na sobie czegoś wymuszać a tym bardziej być zmuszaną.
Już nie jestem zła ani smutna.
Zmanipulowane uczucia same ze mnie uciekły.