Myśl o wylocie działa na mnie kojąco, leczy mnie i wybudza każdego dnia. Dzięki niemu w trakcie snu nie kulę się przytłoczona rzeczywistością, dzięki niemu mam wachlarz pozytywnych emocji. Wybudza we mnie pragnienie prawdy, tęsknoty za czymś nieznanym i z każdym marzeniem o Gruzji upewniam się, czy na pewno ta prawdziwa Ja tam jadę, czy nie zostanie żadna cząsteczka mnie tutaj, na miejscu, że całą sobą będę przeżywać te oby najdłuższe trzy dni w moim życiu. Zostanie tylko jedna malutka ale bardzo gorąca część mnie pływająca sobie u boku innych jakże gorących, ukochanych gumisiowych segmentów.