Czasem mam wrazenie że moja dusza ma inny kształt niz ciało.

Chwilami zamykam oczy i myślę, że gdybym żyła w czasach starożytnego Egiptu miałabym śniadą cerę i długie kruczoczarne warkocze. Albo gdybym urodziła się w czasach wojny, dziękowałabym za każdy kolejny dzień życia jeszcze bardziej niż teraz. Choć najlepiej czułabym się chodząc w barokowych sukniach i ściskając się gorsetami z wieloma warstwami bielizny pod suknią. I tak sobie myślę że za każdym razem kiedy tak gdybam, na chwilę staje się jedną z tych osób. Jestem inna, inaczej wychowana mam inne zwyczaje, inaczej postrzegam świat. A już po chwili jestem współczesną sobą. Wtedy wiem, ze moja dusza przybiera rożne kształty, nadal jednak jest mną a ja jestem nią. Jednego jestem pewna - gdy jestem jedna z tych o których lubię myśleć, teraz już mnie nie ma, a ja chcę być teraz, bo lubię to teraz, choć nie zawsze jest tak jakbym chciała. Gdziekolwiek się nie znajdę, zawsze zabieram Cię ze sobą.