Zjebane koło fortuny. Kto to wymyślił?

Z minuty na minutę okazuje się, że jest coraz gorzej. A ja, ja staję się optymistką bo myślę, że gorzej już być nie może, że to co się teraz dzieje to już to ostateczne piekło i że więcej zła to przekroczenie granic mojej wyobraźni. Układam spokojnie i ze skupieniem porozrzucane po wczorajszym wieczorze ubrania i nagle jakaś fala uderzeniowa odrzuca mnie na łóżko gdzie płaczę. Płaczę i nie przestaję. Ona robi to samo tylko, że tłumi wszystko w sobie, nic na nią nie działa i topi swój umysł w kartach. Chciałabym ją przytulić i dać upust łzom, żeby wiedziała, że doskonale wiem co czuje. I nie pocieszać, bo to robiłam już tyle razy, On również. Pocieszali się nawzajem a z każdym zdaniem "damy radę" było coraz gorzej. Cieszę się, że  mama kupiła mi dużo poduszek. Jest mi tu bezpieczniej ...