Natrętne to takie.

 Jestem szczęśliwa mimo, że po raz kurwanasty musiałam wysłuchiwać łzawych historii rodem z RomansuDelux. Wybacz, przepraszam, że kłamię do słuchawki w jakże istotnych momentach. Przepraszam, że nie popieram Twoich zidiociałych decyzji. Przepraszam, że jestem złą koleżanką, najwspanialszą ze złych, na jaką tylko mogłaś trafić. Znam wszystkie Twoje kłamstwa. Najobrzydliwsze wyuzdane marzenia, w pamięci wyryte mam łgarstwa, którymi zdobywasz uznanie w że niby męskich oczach, czy też rozporkach. Jako osoba rozsądna powinnam od dawien dawna tym pluć, wymiotować i sikać na wszystkie możliwe sposoby. Niekiedy mam ochotę wykrzyczeć prawdę o Tobie, powstrzymuję się jednak, jako iż na względzie mam Twoje bezbronne serce. Co gdyby pękło jak ta ostatnia prezerwatywa? Zalałoby mnie pewnie jeszcze większą ilością łez zmieszanych z krwią a tego bym nie zniosła. Krew zmywamy w zimnej wodzie a ja przecież jestem ciepłolubna. LITOŚCI.