Przeciętnie mi.

W końcu wróciłam do domu po męczącej drodze powrotnej z Mroczy. Jestem strasznie niewyspana, spragniona i z powodów mi nieznanych zmęczona. Próby o 9:00 rano w ferie, podkreślam w FERIE okazały się nie takie złe jak je malowałam w mej głowie ze spranymi rudymi włosami. Gra w teatrze to w końcu rzecz, która sprawia mi przyjemność mimo, że nie mam głównej roli, przebywanie z aktorami pozytywnie mnie nastraja. Oczywiście jednocześnie wzrastają procenty, które pozwalają mi wierzyć, że reszta dnia będzie świetna a i cały dzień od przebudzenia do momentu kiedy zamknę oczy, będę mogła określić mianem idealnego co mi się jeszcze w życiu nie zdarzyło. Czyta mnie garstka ludzi, których mogę zliczyć na palcach jednej ręki jednak w końcu nie czuję, że się komuś narzucam. Nie wylewam nikomu na GG ani przez telefon swoich refleksji i nie żyję, ze świadomością, że może któregoś z nich napastuję swoimi farmazonami, których niektórzy i tak nie są w stanie zrozumieć. Nie chcę nawet myśleć, że może są, że tak to ujmę mniej rozwinięci umysłowo ale ich wyobraźnia rzeczywiście sprowadza się do najprostszych słów, których używamy na chodnikach stojąc na czerwonym świetle... Pewnie kiedyś jeszcze nawiążę do wyobraźni mojej, do wyobraźni innych ludzi bo rzeczywiście mam dużo do powiedzenia na ten temat.

Tymczasem zajadam się mango i ... stwierdzam, że jest bez smaku. Nie mam ochoty wyjść na dwór, chyba też nie mam ochoty się z nikim widzieć. Mimo, że w Chojnicach 30 stopni na plusie, słońce opiewa piękne nagie ciała, które wylegują się nad Chojnickim morzem ... Lato w pełni.