Obcy sobie ludzie potrafią znaleźć w sobie większe pokłady miłości, czułości i namiętności aniżeli dziesięcioletnie małżeństwo, któremu nie wystarcza już ukradkiem rzucone wymowne spojrzenie, łagodne uniesienie kącików ust, ciepły oddech drugiej osoby na karku, od których serce zaczyna bić szybciej. Ekspresywna sceneria staje się z chwili na chwilę coraz bardziej monotonna, szarobura i mętna. Gęste powietrze nasycone jest prozaicznością dnia codziennego przeplatana zgrzytami niczym piasek między zębami, niczym
lapin en civet faszerowany pestkami wiśni.