Programowanie porządnego obywatela.


Po pół roku pochłonęła mnie jakaś zatrważająca siła, mało tego, sama weszłam do jej paszczy by dać się strawić. Znalazłam metodę na zmarnowanie sobie kilku lat życia, metodę, która po maturze wydawała się być marzeniem, ambitną fantazją. Z biegiem czasu zapomniałam żyć, pamiętam tylko rozmowy przepełnione zapachem i szelestem wspomnień, delikatnie balansujące między jawą a snem. Dłonie były bardziej kruche, lasy bardziej tajemnicze, spojrzenia oczu głębsze, zapachy świec, herbat, kwiatów bardziej intensywne słowa niezlewałysięwjednąwielkąplątaninę i wszystko było odrobinę piękniejsze. Strasznie tęsknię za zamieszaniem, niezdrowym blaskiem w oczach i niedoborem snu przeplatanym kontemplacją, poetyckimi łzami i dobrowolnymi zakazanymi dla zdrowego umysłu lekturami. Gdybym miała kogo - poprosiłabym o pomoc.