W dzisiejszej drodze do domu uzmysłowiłam sobie fakt, który już od niewiarygodnie długiego czasu siedział w mojej podświadomości, wiem o tym. Przedostatni post jest idealnym odzwierciedleniem mojej osoby a ja nigdy nie próbowałam nic z tym zrobić. Podczas gdy inni się rozwijali ja przebywałam pod dachem na przystanku. A teraz przepraszam, tych którzy od jutra będą przeze mnie cierpieć ale w końcu biorę się za siebie. Żegnam.