Usiadłam przy otwartym oknie, mimo przerażającego chłodu, mimo pejzażu, który znów stał się tworem skrajnie nieudanym. Wysyłam puste spojrzenie w martwy fragment nieba starając się telepatycznie ściągnąć którąś z gwiazd. Owiana chłodem niewiarygodnie oddalonych marzeń i bezlitosną siłą tęsknoty ciepłych ramion, kładę się twarzą do zimnej betonowej ściany.