Dylemat.


Za ciepłe mieszkanie by wychodzić z niego gdziekolwiek. Za dobrze nagrzane miejsce na kanapie tyłkiem, który rośnie mi z każdą sekundą. Za kolorowe kreskówki, które przykuwają moją uwagę i nie pozwalają ruszać się z legowiska. Niemniej jednak, za oknem zbyt błękitne niebo, zbyt piękne promienie słońca opiewające fragmenty zielonej trawy, która nie jest dostrzegalna tylko pod grubą warstwą śniegu, w końcu ! Ubieram zielone jak ta trawa glany, które poniosą mnie na stary rynek, gdzie pewnie, ktoś lub coś oprócz tej pięknej pogody uświadomi mi, że warto było opuścić kremową kanapę.