Bufonada.
Zdarza mi się odczuwać mieszankę obrzydzenia i nienawiści, lecz nigdy tak gęstą i skoncentrowaną by wpłynęła na mój światopogląd. Zdarza mi się zgrzytać zębami i siedzieć po turecku przez całą noc marszcząc brwi, podczas gdy stres okropnie wpływa na moją urodę i kondycję umysłową ale nie potrafię powiedzieć, że wszystko jest gówno warte. Zdarzało mi się czytać cudzą korespondencję, lustrować historię przeglądarki, knuć, szpiegować, szukać dziwki i psychiatry by potem zapłacić za ich usługi jak za chleb codzienny ale codziennie jest mi relatywnie błogo, każdego "jutra" jadę w nieznane i mam dobre przeczucia. Niektórzy ludzie lubią być nieszczęśliwi mimo, że narzekają na swoje nieszczęście z minuty na minutę coraz to boleśniej a ja jestem przesłodką dziewczynką koloru blond, której wszystko jedno czy dzieje się dobrze czy źle, ważne, że jestem o krok bliżej nowego doświadczenia. Nie lubię lamentować i wiem, że każdy medal ma dobrą i złą stronę ... tylko, że dla mnie - nawet ta zła ma dobrą.