DzikiBąk.

Gdzie czekolada traci smak, świeczki nie tworzą romantycznego klimatu, tracą swój koloryt i zapach. Gdzie pan z budki z gazetami codziennym żartem nie doprowadza mnie do płaczu ze śmiechu. Gdzie powietrze leci z jednego ucha do drugiego po drodze wlatując w spękane nozdrza spragnione tylko jednej woni. Gdzie płynie łza po poliku wlatując do prawego kącika ust rozpływając się po wargach wywołując uniesienie polików ku górze. Gdzie przewody pokarmowe nie tolerują niczego co jadalne prócz bezsmakowej czekolady. Gdzie wolne kartki w zeszycie od matematyki się kończą a słowo "asfgnvivfweuvnsjfz" ma jakieś znaczenie. Gdzie nocą nie tusz spływa mi po policzku a najpodlejsze sny, gdzie budzę się z przerażeniem i z donośnym hukiem otwieram nieprzytomne oczy. Gdzie wszystko co zwie się materią przypomina mi Ciebie. Gdzie leżę zakochana.

Jestem tak mało ważna. Gniję. Umieram.