Mój komputer nadal leży w szpitalu komputerowym i obawiam się najgorszego, że poszedł dysk z calutką moją muzyką co sprawia, że jestem na dzień dzisiejszy skazana na płyty i na youtuba. Teoretycznie powinnam być teraz w szkole ale ta pogoda jest dziś tak piękna, że pan od historii i pani od WFu zrobili nam wolne bo dyrektor wyjechał i teraz nikt ich nie pilnuje. W moim pokoju zrobił się magiczny klimat bo przez zasłonięte rolety z tworzywa bambusopodobnego strumienie słońca padają na resztę pokoju w tak cudowny sposób dodając mu uroku. Na samym środku wisi moja turkusowa sukienka, w której jadę dziś na osiemnastkę. Zaraz stąd idę, przecież jak można siedzieć w domu? Świat wirtualny mnie już nie bawi, na Naszej klasie mam 14 wiadomości, których nie mam ochoty czytać, na photoblogu nie logowałam się od ostatniego zdjęcia. Blog też już mnie nie bawi, jedynie potrzebuję muzyki i strony www.pajacyk.pl , na którą wchodzę dwa razy dziennie. Rano i wieczorem wciskając z uczuciem na jego brzuszek. Teraz zagłębiam się w zupełnie innym świecie niż dotychczas. Marzenia ciągnę ze sobą na grubym sznurze i nie zamierzam ich od siebie odcinać bo są jedną z rzeczy, która nadaje moim oczom blasku i sprawia, że na mojej twarzy pojawia się niemrawy uśmiech. niemrawy bo nie zdaję sobie z tego sprawę, że moje kąciki ust wędrują ku górze. Uśmiechem zaś można nazwać mój wyraz twarzy kiedy jest przy mnie Milkożerca, który dał cząstce mnie niepowtarzalny smak ...